Moja pieśń jest wodą,
głosem pośród żyć,
raz spokojną tonią,
raz falą muszę bić.
Barwy niosę w sobie
i świat, o którym śnisz.
Harmonia moim celem,
symbiocen w mojej krwi.
Bez innych jestem pusta,
znaczenie niknie wmnie.
Beze mnie nie ma życia,
żadnego, nawet cię.
Jam była przy początku,
pamiętam inny świat,
miast nogi była płetwa,
miast śmieci był tam kwiat.
Tyś wyszedł z mego łona,
choć wciąż zaprzeczać chcesz
i bogiem się nazwałeś,
miast hołd oddawać mnie.
Ból czuje, odrzucenie,
smutek rozdziera mnie,
lecz nie każde stworzenie
jest przecież takie złe.
Zrozum, moje dziecię,
sam nie masz żadnych szans.
Współpracuj i doceniaj,
miast siebie, myśl o nas.
